Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: Skąd On to ma? I co za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce. Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry? I powątpiewali o Nim. A Jezus mówił im: Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony. I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał. (Mk 6,1-6)
Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada - nie pozwól nam przespać poranka
Nie ja tu jestem najważniejszy. Tylko sprzątam, przygotowuję teren. Idę przed Jezusem do miejsc, gdzie On sam niebawem zamierza pójść. To nie moje rozważanie porusza ludzi. (Marcin Jakimowicz, "Pełne zanurzenie") Cieszę się, że tu zajrzałeś. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie - i proszę, abyś też zostawił po sobie ślad, napisał coś, skomentował. Po to ten blog jest - aby siebie nawzajem ubogacać.
środa, 1 lutego 2012
I tak sobie szufladkujemy
1 komentarzy:
Cieszę się, że decydujesz się coś po sobie zostawić, napisać, skomentować. Nie chciałbym jednak, aby w komentarzach pojawiały się:
1. same tylko reklamy, cytaty, wyrwane z kontekstu zdania lub myśli, wklejone od tak, bez związku z tekstem wpisu, pod którym zostają wpisane jako komentarz (innymi słowy - spam)
2. wpisy naprawdę niewiele wnoszące w stylu "fajny blog"
3. jakiekolwiek wulgaryzmy, słowa ogólnie przyjęte jako obraźliwe czy ataki personalne
Życzę kreatywnego pisania! :)
No, ja na przykład bardzo często rozstawiam ludzi po kątach, chociaż te kąty znajdują się w mojej własnej głowie. Ale też uważam że nie jest to właściwe. Z drugiej strony część ludzi sama zdaje się wpychać w te kąty, czy szufladki, poprzez manifestowanie pewnych swoich postaw i zachowań lub przez deklarowanie się po tej czy innej stronie "sporu". Gdy taki "spór" dotyczy spraw dla mnie najważniejszych, wówczas nie ma szans bym kogoś nie sklasyfikował. Widziałbym więc z jednej strony dążenia do zaszufladkowania, z drugiej - do bycia zaszufladkowanym. W każdym razie receptą na poprawność oceny człowieka który żyje obok, jest poznanie go i to nawet nie tyle poprzez rozmowę z nim, co życie z nim na co dzień i obserwowanie go w tej codzienności.
OdpowiedzUsuń na zawszeMiłego dnia! :)